Archiwum katakumba blog
 
2005-04-29 04:34:48 >>

jest czwarta nad ranem...


...zupełnie jak w tej piosence sdm'u. a zresztą przed chwilą leciała. i za chwile też będzie leciała. bo przecież ją zapętliłam i dopóki tego nie zmienię będzie leciała cały czas. a pewnie jeszcze przed jakiś czas nie zmienię. napewno nie przed końcem tej notki.
jest czwarta nad ranem. a co ja robię? siedzę. z nogami na biurku. z klawiatura na nogach. z rękami na klawiaturze. a zapewne jeszcze moment i z głową na rękach będę spać. chociaż może wcale spać nie będę. już mi się nie chce. bo po co? iść teraz spać tylko po to, żeby i tak się nie wyspać, a na dodatek bardzo świadomie się spóźnić do szkoły, do której i tak się co drugi dzień spóźniam? nie, dziękuję, postoję, nie opłaca się. chociaż nie mam pojecia od kiedy ja się taka potwornie przedsiębiorcza zrobiłam, że aż zwracam uwagę na to, co się opłaca, a co nie.
jest czwarta nad ranem, a ja bezmyślnie siedzę przed komputerem. już nawet z nikim nie rozmawiając. ale lubię tak siedzieć. a właściwie jednocześnie lubię i nie lubię. bo lubię tą ciszę w domu, ten wszechobecny spokój, żadnego krzyczenia, jęczenia, narzekania, zwracania uwagi. żadnych spraw na głowie. w końcu jest noc. trzeba dać odpoczać sobie, nawet jeśli się nie śpi. leci sobie tylko taka cicha muzyka. cichy czarny blues o czwartej nad ranem. trochę dołujący, ale tylko trochę. dzisiaj mnie nie dołujący ani trochę. za dobry mam humor, żeby takie rzeczy mi go popsuły. ale z drugiej strony każdej takiej przesiedzianej nocy przychodzi taki moment, kiedy czuje się potwornie sama. tak potwornie właściwie bez powodu i uzasadnienia. bo przecież jestem tak samo sama albo nie-sama jak w ciągu dnia. a jednak czuje sie to inaczej. w nocy inaczej. inaczej o czwartej nad ranem.
jest czwarta nad ranem. i czarna herbata wcale myśli nie rozjaśnia. wręcz przeciwnie - myśli ciemnieją. ciemnieją aż do wschodu słońca, który je rozjaśnia. nieco na siłę, ale rozjaśnia. rozjaśnia na cały dzień, prawie zawsze skutecznie. i dobrze. bo później przez cały dzień jest spokój. ba, nawet przez kawałek następnej nocy. aż do kolejnego takiego niemiłego, nocnego, smętnie-melanholijnie-samotnego momentu.
jest czwarta nad ranem. tak samo jak sen nie przyjdzie, tak i ty mnie nie odwiedzisz. i po co słucham tej piosenki w kółko? bo jestem głupia. tak po prostu. bo lubię i od czasu do czasu taki nastrój, którego nie lubię. lubię albo sobie wmawiam, ze lubię. jeśli wmawiam, to bardzo skutecznie. dobrze mi teraz. tylko brakuje jednej rzeczy. a właściwie bardzo brakuje jednej osoby. nie, nie znaczy to, że bez niej jest mi źle. bo naprawdę, jest mi dobrze. tylko brakuje.

"czwarta nad ranem
może sen przyjdzie
może mnie odwiedzisz

czemu cię nie ma na odległość ręki
czemu mówimy do siebie listami..."

skomentuj