Archiwum
2005-08-09 01:43:17 >> jak już się kiedyś podjęło......tak bardzo daleko idące decyzje (czyt. decyzję o założeniu bloga) to później wypadałoby od czasu do czasu coś na nim napisać. nie, żebym pisała teraz dlatego, że tak wypada. z tak prozaicznych powodów nie mam zwyczaju nic robić w moim życiu. teraz piszę tylko i wyłącznie dlatego, że z nieznanych przyczyn naszła mnie ochota na pisanie. właśnie teraz, w środku nocy (chociaż nie mam zielonego pojęcia, gdzie ta noc ma środek). a raczej jak zwykle w środku nocy i jak zwykle o niczym. bo o takiej porze nie potrafie pisać o czymś (jeśli by przyjąć, że w ogóle potrafie). ponoć mam właśnie wakacje. na własnej skórze średnio to jak na razie odczuwam, ale za to na własne życzenie. bo najpierw praca (charytatywna) pod postacią opieki na dziećmi, następnie chwila oddechu (tak krótka, że gdzieś uciekła niezauważona) i nauka - w miłych okolicznościach i towarzystwie, ale nauka. a teraz nareszcie przyszedł czas na słodkie i błogie nic-nie-robienie. więc naprawdę nie robie nic, ale i to mi się powoli zaczyna nudzić (ależ ze mnie marudne stworzenie - trafi się wolny tydzień a ja narzekam). jako, że od dłuższego czasu stwarzam pozory udając stworzenie inteligentne, a takowe się ponoć nie nudzą postanowiłam coś na to poradzić. tak też w tym moim ulubionym środku nocy oprócz okienka blogowego towarzyszą mi jeszcze dwa inne, mianowicie okienko gadulcowe i okienko z rozkładem jazdy autobusów (bo jak się właśnie okazało szybsze to niż pociąg a i przesiadać się nie trzeba). w pewnym piśmie niby-kobiecym nazwano to terapią friendami, ja wolę to nazwać po prostu odwiedzaniem znajomych albo odświeżaniem znajomości, która z przyczyn ode mnie niezależnych nie została odświeżona dwa tygodnie temu. nie wiem jak to będzie, nie wiem kiedy będzie, ale już mi się podoba. poza tym jak by nie było i co by się nie działo to następny tydzień (poczynając od soboty) spędzę w miejscu, które uwielbiam i w którym nikt mnie nie znajdzie, czyli schowana gdzieś daleko w beskidach. nie to, że będę nieuchwytna, ale z pewnością trudniej dostępna niż zazwyczaj, bo nawet nie wiem jak to będzie z komórkoodbieraniem (ostatnio jak mnie tam wywiało to się okazało, że telefon zasięgu nie widzi i nie chce zobaczyć). tak więc mam nadzieję wypocząć nie obijając się przy okazji za bardzo (panowane zapakowanie roweru, ale to jak zwykle nie ode mnie zależy). a jak wszystko dobrze pójdzie, to może uda się jeszcze po drodze zahaczyć o pewnien festiwal sztuk różnych w bieszczadach. tak więc zamierzam wykorzystać to, co mi zostało z tych wolnych dni jak sie tylko da. bo jak wiadomo czas wolny ma niezdrowe skłonności do kurczenia się w zastraszającym tempie, jeśli tylko gdzieś znajdzie ku temu okazję. tymsamym mój czas wolny spędzany przed komputerem ograniczam do minimum (nie-zbędnego) więc i pisać tu nie będę. chyba, że przez przypadek jakiś bardzo samotny środek nocy się znajdzie :) skomentuj |
|
|||||||