Archiwum
2006-09-03 01:47:11 >> „szłam tak, żeby......mężczyźni mogli myśleć: ciekawe, jak ona je ostrygi? jak całuje? jaka jest w dotyku? jak kocha? jaką książkę ma przy łóżku? choć wolałabym, żeby im się wydawało, że to ziemia się kołysała, a nie moje biodra… wiedziałam, że niektórzy mieliby ochotę mnie przytulić, inni dać mi klapsa, a jeszcze inni położyć dłoń na moich biodrach i tam ją zatrzymać. o takiej jak ja jedni myśleli: ale wyniosła. a inni: jaka ona niedostępna. byłam taka. tylko na pozór. bo byłam też łagodna i delikatna. bezbronna i słaba. ale mężczyzn to nie interesowało. widzieli we mnie tylko to, co pragnęli widzieć. nie chcieli nic o mnie wiedzieć. wystarczał im delikatny ruch moich bioder, połysk włosów, odważny wzrok. nie dostrzegali we mnie lęku. nie domyślali się, jak byłam zadziwiona nimi, sobą, światem. że bardziej niż mustang czy jaguara kółkach zachwycały mnie żywe słonie, no bo czy to nie wzruszające, że one grzebią szczątki umarłych towarzyszy, stoją nad nimi zamyślone, tęsknią za sobą i porozumiewają się infradźwiękami na przestrzeni dziesięciu kilometrów, to znaczy wysyłają do siebie takie SMS-y. kiedyś zobaczę, jak żyją na wolności. może z kimś, kogo zaciekawię nie tylko tym, jak idę, ale i dokąd…” skomentuj |
|
|||||||