Archiwum
2009-02-01 03:28:35 >> „bo przypadki chodzą po ludziach…… szczególnie tych, którzy w przypadki ani trochę nie wierzą, bo lubią mieć kontrolę nad własnym życiem i nawet brak kontroli bywa kontrolowany. ale do czasu, wszystko do czasu, pytanie tylko do którego, bo przecież poza czasem nie ma nic. wszystko w czasie, o czasie, do czasu. idąc za przykładem czarnej afryki zacznę odmierzać czas wydarzeniami charakterystycznymi, powtarzającymi się, występującymi zawsze i bez względu, na wzgląd, na wznak, do góry nogami. trzy dni po pierwszym seksie po drugich zimowych PMSach, warunkowanych z pewnością przyciąganiem czegoś przez księżyc, złamał mi się obcas jak cię zobaczyłam na ulicy o tej porze, o której zazwyczaj w środę piję kakao w miłej atmosferze. złamany obcas boli prawie jak złamany paznokieć, co się wyraźnie kłóci z miłą atmosferą, w związku z czym go nie złamałam, poczekam na jakiś bardziej odpowiedni czas. może przypadkiem się tam pojawisz i z wrażenia nie będę mogła zrobić nic odpowiedniego. co za wieczór, co za noc z twarzą marylin monroe nie mam twarzy marylin monroe. czasami wcale nie mam twarzy. zostaje ci co najwyżej rozmowa z kobietą bez twarzy, prawie jak u turnaua, ze znajomością do połowy, dyskursami szelestów, pół-słowami, pół-gestami i stopniami do piekła. bo ze mną tylko do piekła, w linii całkiem prostej, chyba że się schowasz za jakimś zakrętem, bo możesz tylko zakręcić, odwrotu nie ma, tydzień temu postawili zakaz zawracania i przepadło. przepaść była wielka i wściekła, ale przepadło na własne życzenie. z życzeniami trzeba ostrożnie, bo potrafią się bardzo złośliwie spełniać, na dodatek właśnie w tym momencie, w którym zdecydowanie nie powinny. powinny, ale nie chcę, nie mogę, boję się, poczekaj za zakrętem tylko tak, żebym wiedziała, że nadal tam jesteś. przyjdź niespodziewanie, zza rogu, z za-skoczenia, żeby nie było czasu na chęci, możliwości, strachy i myślenie. żeby było i było dobrze, dobrze jak nigdy, jak zawsze, jak kiedyś, jak powinno. albo tak, jak wiadomo, że się nie powinno, na złość całemu światu, tylko i wyłącznie dla siebie-ciebie, oddzielnie-razem. konsekwencji nie będzie, bo konsekwencje są później, należą do przyszłości, a przyszłości nie ma, bo jest przecież tylko tu i teraz. nie chcę wiedzieć, co będzie za chwilę, za tydzień, za miesiąc. z kim i dlaczego już nie z tobą, chociaż to wiem aż za dobrze. za dobrze znam siebie i za dobrze tego bronię, ale za dobrze to mi to czasami nie wychodzi. wyszłam za mąż zaraz wracam, może nawet jeszcze prędzej nie wracam, bo nie żałuje. nigdy. nigdy nie odwracaj się do mnie w łóżku plecami, nie mów, że pięknie wyglądam, nie kupuj czerwonych róż. kolce mam własne, cudze mi już nie potrzebne. (czy jeśli potrzeba jest matką wynalazku to świadomie rezygnując z pewnych potrzeb częściowo pozbawiam się sama możliwości dokonania czegoś wielkiego?) wielka, większa, największa przyjemność świata. schowana głęboko, żeby nie zabrali, najpierw trzeba zasłużyć, ale ja nadal bywam przekupna, wystarczy wiedzieć z której strony podejść. podejść, odejść, przejść przez pewien etap, bardzo mi pomogłaś, dużo ci zawdzięczam, dzięki tobie wiele zrozumiałem – wieczna poczekalnia do nie-wiadomo-czego. zdolność danego dobra do zaspokajania potrzeb człowieka maleje wraz ze wzrostem jego konsumpcji ależ kochanie, konsumuj sobie do woli. dopóki nie będę za mało użyteczna, nie uszeregujesz mnie za daleko, nie podziękujesz za współpracę. nikt ci nie powiedział, że przy pomyślnych wiatrach i odrobinie inwencji można konsumować do woli bez współpracy? gratis mogę dorzucić, że uczciwość w dzisiejszych czasach też się totalnie nie opłaca, w końcu nie ma co tracić czasu i sił tylko po to, żeby może komuś było lepiej. w dupie mam twoje przepraszam, to dopiero trzydzieste siódme w tym tygodniu, a mamy już wtorkowy wieczór. bardzo proszę przepraszać tylko w sytuacji wyższej konieczności, gdy wiąże się to z czymś więcej niż tylko szybkim seksem na zgodę, którego tak serdecznie nienawidzę. och, naprawdę nie zauważyłeś? doprawdy, bardzo mi przykro, ale to już nie jest mój problem, tym miłym akcentem uwspólnienie majątku zostało zakończone, wyjątkowo nie-zapraszamy ponownie. nieskalanie czyste niebo, co było wczoraj odeszło w cień, niepamięci niech się święci cud odeszło, nie wróci i bardzo dobrze, bo cuda się zdarzają, a mój tygodniowy na nie limit wydaje się być stosunkowo duży. istnieje jedynie obawa, że jak się skończy to tak definitywnie, ale tym dzisiaj martwić się nie będę. w ogóle nie będę się martwić. nie ma czasu, żeby tracić czas. łapać, chwytać, zbierać, kolekcjonować, układać, odkurzać. chwile, na półce, chronologicznie, tematycznie, skatalogowane. pamięć epizodyczna ponad normę, zawsze się znajdzie to, co nie powinno. a może powinno? powinności są niewygodne, uwierają, kłują i wbijają się gdzieś w plecy. lepiej wbrew, pod prąd, na przekór, byle nie na siłę. bo wolność to jest po prostu brak krat żelaznych, te kraty niewidzialne, które są w nas, są tam zawsze” skomentuj |
|
|||||||